Wyobraź sobie, że w najbardziej intymnym momencie swojego życia – kiedy chcesz czuć bliskość, radość i lekkość – zamiast przyjemności pojawia się ból. Wyobraź sobie, że pieczenie czy suchość odbierają Ci pewność siebie, a Twoje ciało wydaje się jakby „nie Twoje”. To doświadczenie, które dotyka nawet 9 na 10 kobiet po menopauzie, a także wiele młodszych – której utraciły masę ciała w wyniku odchudzania się, stosujących antykoncepcję hormonalną, po porodzie, po operacjach ginekologicznych czy leczeniu onkologicznym.
Medycyna nazywa to zjawisko zespołem moczowo-płciowym. Temat przemilczany, który najwyższy czas uczynić częścią otwartej rozmowy.
Kobiecość w zmianie.
Nasze ciało zmienia się tak, jak zmieniają się pory roku. Menopauza nie jest końcem – to nowy rozdział w kobiecym życiu. Piękny – pełen wolności i dojrzałości. Ale bywa, że przychodzi z cieniem: spadkiem poziomu estrogenów, co sprawia, że śluzówka pochwy staje się cieńsza i mniej elastyczna. A w efekcie tego – suchości, podrażnienie, ból w trakcie stosunku.
W kulturze, w której kobiecość wciąż bywa definiowana przez młodość i świeżość, te objawy często odbierają nam nie tylko komfort, ale i poczucie atrakcyjności. A przecież intymność nie ma terminu ważności.
Milczenie boli bardziej niż objawy.
Wiele kobiet przez lata nie mówi o tych problemach – ani partnerowi, ani lekarzowi, ani przyjaciółce. Zamiast tego godząc się na ograniczenia, unikając bliskości, rezygnując z radości życia intymnego. Tymczasem nie chodzi tylko o seks. To także szczypanie, pieczenie, dyskomfort w codziennym życiu. Spacer, jazda na rowerze, nawet noszenie ulubionej bielizny – wszystko to potrafi stać się źródłem dyskomfortu.
Dlatego właśnie potrzebujemy zmiany w rozmowie o kobiecości. Potrzebujemy normalizacji.
Nowa medycyna, nowy światowy luksus.
Jeszcze do niedawna lekarze mogli zaoferować głównie terapię hormonalną. Dziś, w erze nowoczesnej ginekologii estetycznej, pojawiły się inne rozwiązania – subtelne, bezpieczne i skuteczne. Co niezwykle istotne, pozostające całkowicie wolne od hormonów.
Jednym z nich są zabiegi z wykorzystanie preparatu, który w swoim składzie posiada połączenie dwóch cząsteczek kwasem hialuronowym o wysokiej i niskiej masie cząsteczkowej. Ten sam składnik, który króluje w pielęgnacji skóry, okazuje się ratunkiem także dla kobiecych okolic intymnych. Zaaplikowany w okolice przedsionka pochwy działa jak luksusowe serum: nawilża, regeneruje, przywraca elastyczność.
Sam zabieg trwa zaledwie kwadrans. Wykonywany jest w znieczuleniu miejscowym. Preparat kwasu hialuronowego aplikowany jest w kilku punktach wokół wejścia do pochwy. Dla najlepszych efektów powtarza się go po miesiącu, a efekt utrzymuje się nawet pół roku i dłużej.
Skutki uboczne? Subtelne.
Efekty? Rewolucyjne.
Po zabiegu może pojawić się lekkie zaczerwienienie czy obrzęk – drobne sygnały, że ciało pracuje. Ustępują szybko. To, co pozostaje, to nowa jakość życia. Pacjentki opisują to tak: „Znów czuję się sobą”, „Wraca mi ochota na bliskość”, „Przestałam unikać intymności”.
To nie jest tylko kwestia fizjologii. To powrót do kobiecego luksusu: swobody, pewności siebie, poczucia, że moje ciało wciąż należy do mnie i wciąż potrafi dawać mi radość.
Dlaczego warto o tym mówić?
Bo zdrowie intymne nie jest fanaberią. Nie jest dodatkiem, którym zajmujemy się „na końcu”. To podstawa – tak samo ważna jak regularne badania, pielęgnacja skóry czy troska o psychikę.
Współczesna kobieta nie chce wybierać między zdrowiem a komfortem, między macierzyństwem a seksualnością, między dojrzałością a zmysłowością. Chce mieć wszystko. Współczesna kobieta w pełni zasługuje na to.
Czułość jako luksus
W świecie, w którym luksus coraz częściej definiuje się nie przez przedmioty, lecz przez doświadczenia – prawdziwym luksusem jest czuć się dobrze we własnym ciele. Bez ograniczeń, bez bólu, bez tabu.
Kobiecość nie kończy się na menopauzie. Ona tylko zmienia swoje barwy. A dzięki nowoczesnej medycynie możemy sprawić, że ten etap życia będzie równie piękny i pełen bliskości jak każdy poprzedni.
Bo luksus intymności polega na tym, że zawsze należy do nas – niezależnie od wieku.

